W niedzielę, 28.01.2024r. zeszła potężna lawina w miejscu dość klasycznym – wyjechały pola śnieżne pod Małym Szerokim w stronę tzw. Piekła, którym biegnie letni, niebieski szlak na Kondracką Przełęcz i dalej na Giewont. Dwoje turystów zostało zasypanych. Kobieta – częściowo i 28-latek – całkowicie. Turyści nie posiadali detektorów lawinowych (sic!), poszukiwania ratowników TOPR trwały 2h, nieszczęśnika wywęszył pies lawinowy. Turysta zmarł w szpitalu.

Miejsce to jest klasycznym punktem na mapie lawinowej Tatr. Nie było chyba roku by śniegi tych trawiastych pól nie wyjechały. Warunki na 28.02 to lawinowa 3, wszystkie wystawy niekorzystne, na wszystkich wysokościach. Mimo tego ponad 10 śmiałków zdecydowało się wybrać na Giewont lub Kopę Kondracką, właśnie tamtędy. Pierwsi założyli fatalny ślad, kolejni go powtórzyli. Zacytuję Szkołę Wspinania Kilimanjaro:

„Na wywołanie lawiny wpływ miało aż 13 osób. Ci z pierwszej trójki, którzy fatalnie założyli ślad, kolejni trzej, którzy dociążali stok podchodząc fatalnym śladem przed zerwaniem lawiny i finalnie Ci, którzy stok dociążyli w 7 osób!”

Pojawiły się opowieści o kozicach, które to podcięły lawinę, ale bardziej prawdopodobną wersją jest jednak czynnik ludzki i to niemały.

Również Szkoła Wspinania Kilimanjaro wkleiła na Facebooku komentarz do filmiku grupki zakładającej ślad:

„Źle założyliście szlak podejścia, w tych warunkach było kilka innych bezpieczniejszych opcji. Lawina zeszła, może kozice miały na to wpływ, ale co dużo bardziej prawdopodobne to zeszła bo jednak to turyści idący Waszym śladem dociążyli stok, którego stabilność już Wy naruszyliście. Chłopak nie przeżył i warto szukać wiedzy bo ona wpływa nie tylko na Twoje bezpieczeństwo!”

Krew mi się w żyłach mrozi jak czytam post TOPRu o wczorajszej akcji…

Nie ma chyba nic gorszego niż przeszkadzanie służbom w akcji ratunkowej, filmowanie i upublicznianie działań. Nie pamiętam, by TOPR kiedykolwiek się aż tak skarżył na zachowanie turystów-gapiów. Co więcej, ratownicy zostali narażeni na zejście kolejnej lawiny, gdyż ci, którzy założyli fatalny ślad – już po obrywie lawiny – zeszli tak samo 🙁 Wynikło to zapewne z ich niewiedzy, ale fakt jest taki, że zostało jeszcze sporo śniegu ponad linią obrywu, czyli tak idealnie żeby się urwał jeszcze kawałek i dostarczył świeżego mięsa do tego gotującego się już kotła.

Zerknęłam w profil jegomościa, który został oznaczony w komentarzach posta TOPRu jako gap… Wrzucił filmik oraz opis swojej wycieczki, a także relację łącznie z filmem ze środka akcji ratunkowej. Nie będę używać epitetów, bo one tak naprawdę dadzą coś może tylko mi, by sobie ulżyć w tym całym podenerwowaniu. Spróbuję wykorzystać jego opis tej wycieczki w celach edukacyjnych by nie powtarzać popełnionych błędów.

Opowieść zaczyna się przerażająco:

❗️”Wyszedłem dzisiaj sam o 8:00 w góry na Giewont”

Nie chodzimy zimą solo, wychodzimy raczej wcześniej, bo szybko zapada zmrok, nie chodzimy na Giewont jak takie kiepskie warunki, tam praktycznie nie ma zupełnie bezpiecznego lawinowo podejścia. Oczywiście są znacznie lepsze niż to, którym poszli. Ale nadal nieco narażone.

❗️”Warunki były ciężkie, w nocy spadło dużo śniegu i szlaki były całkowicie niewidoczne.”

Należy się tu korekta: warunki były beznadziejne. A szlaki nigdy nie są widoczne zimą, i w sumie to wszystko nam z tego powodu jedno, bo absolutnie nie chodzimy nimi. Jednak, jeśli jest to późne wyjście i nie ma śladów na dość popularny Giewont, to znak, że coś jest nie tak.

❗️”Kawałek za schroniskiem spotkałem 3 doświadczonych turystów Wiesia, Jacka i Szymona, do których dołączyłem, bo razem raźniej i bezpieczniej”

Muszę zmartwić, ale nie byli to doświadczeni turyści tylko amatorzy nieznający podstawowego zimowego obejścia na Giewont oraz nieposiadający praktycznie żadnej wiedzy lawinowej (wnioskuję po bardzo złej trasie, którą poszli). Kolejny błąd to owczy pęd. Jak trzech mówi, że ok, to musi być okej, prawda? PRAWDA? ? Dlatego wzrasta poczucie bezpieczeństwa. Złudne poczucie, bo nikt tu nie miał doświadczenia i wiedzy na tyle podstawowej lawinowo by odpuścić, a potem jakkolwiek większej by pójść wypukłością terenu.

❗️”Droga była fizycznie bardzo wymagająca, bo na szlaku byliśmy pierwsi i musieliśmy iść po pas w śniegu żeby zrobić przejście (Wiesiu jesteś kozak ).”

Brak śladów przy starcie o 8? To znaczy, że coś jest nie tak. Śnieg nagle stał się po pas. To znak nawianej poduchy i wejścia w nią. Wiesiu nie jest kozakiem. Ten kto zdecydował to przecierać nie jest kozakiem. Ten kto wybrał tę trasę nie jest kozakiem.

❗️”W oddali było widać osoby, które zaczynały dopiero podążać po naszych śladach.”

Nie powtarzamy błędnie założonego śladu w tak niebezpiecznych warunkach lawinowych. Jednak kolejne osoby najprawdopodobniej byli na podobnym poziomie obeznania z terenem i lawinoznawstwem więc nie zauważyły, że pchają się (za kimś) w niefajny teren. Jak ktoś przeszedł to i ja przejdę – różnie z tym bywa. Czasem się urywa pod drugim. A czasem druga grupka więcej waży i po sprawie. Nie trzeba koziczek.

❗️”Po wejściu na górę była […] nieudana próba ataku na Giewont”

Nie znamy przyczyny nieudanej próby na Giewont….

❗️”Nagle słyszymy helikopter i któryś z chłopaków dostaje telefon, że właśnie zeszła lawina, która porwała parę .”
❗️”Reakcja TOPR była natychmiastowa i bardzo skoordynowana co poskutkowało szybkim znalezieniem kobiety i chwilę później niestety w stanie krytycznym mężczyzny .”

A skąd to wiesz? Czyżbyś im się skrupulatnie przyglądał? Chłopaka szukali 2h… to nie jest chwila.

❗️”Podczas zejścia świadek zdarzenia powiedział nam, że wzdłuż szczytu przebiegły dwie kozice, które wywołały lawinę ? . Dosłownie chwilę po tym jak weszliśmy na górę .”

Należałoby przypuszczać, że dopiero zniszczenie śniegu przez grupę i dociążenie go przez kolejne osoby nierobiące żadnych odstępów (7 osób w kupie!) odniosło sukces. Kozice mogły dopomóc, ale przy takim obciążeniu ludzkim, jakie było tego dnia na trasie nie były one konieczne.

❗️”Pozdrawiam i dziękuję za dzisiejszy dzień Panowie. Mam nadzieję, że uratowany mężczyzna dojdzie do zdrowia .”

Nie dojdzie, bo zmarł w szpitalu. Obawiam się, że TOPR nie dziękuje Tobie.

➡️ Chcę zwrócić uwagę, jak wiele błędów można popełnić jednego dnia.
1. Źle obrany cel, niedostosowany do warunków lawinowych i umiejętności.
2. Brak wiedzy lawinowej.
3. Brak sprzętu lawinowego u turystów (szukali ofiary 2h, znalazł ją dopiero pies lawinowy)
4. Wyjście solo
5. Owczy pęd
6. Późna godzina wyjścia jak na styczeń (szybko zapada zmrok)
7. Zlekceważenie braku śladów
8. Błędna trasa, ekstremalnie niebezpieczna lawinowo. Jest to miejsce oczywiste, które wyjeżdża co rok.
9. Zejście tą samą drogą, która przed momentem się urwała, powyżej obrywu, zostało jeszcze śniegu na tyle by wyjechać ponownie.
10. Zlekceważenie rad osób bardziej doświadczonych (ratownika!)
11. Brak odstępów odciążających oraz za dużo osób.
11. Przeszkadzanie w akcji ratunkowej, kręcenie filmów – to jest skandaliczne i haniebne. (TU NIE DA SIĘ BEZ EPITETÓW)

Reakcja Łukasza Kosuta, przewodnika tatrzańskiego II klasy, ratownika TOPR, na prawdopodobne zlekceważenie porady swojej oraz później ewidentne ratownika z Hali Kondratowej, który odradzał turystom wyjście w ten rejon:

„Nie daje mi spokoju pytanie – czym kierują się ludzie, do których musiała dotrzeć informacja, że jest lawinowa „trójka”, którym spędzający bardzo dużo czasu w górach przewodnicy, instruktorzy, ratownicy próbują bezskutecznie wyperswadować ich pomysły? Czy jest to brak wiary w zdobywane często latami kompetencje? Podejrzenia o złośliwość – „pewnie chcą, byśmy u nich zapłacili ciężką kasę za szkolenia/przewodnictwo”? Czy to po prostu zwykła głupota?”

Treść komunikatu TOPR:

„Tragiczny finał lawiny pod Kondracką Przełęczą.
Wczoraj o 12:30 do centrali TOPR dotarło zgłoszenie o dużej lawinie w rejonie Kondrackiej Przełęczy. Z pierwszych informacji wynikało, że lawina porwała trzy osoby. Jak się później okazało, lawina porwała łącznie siedem osób!!!
Dwie z nich zostały zasypane, z czego jedna osoba (częściowo zasypana kobieta) została odkopana bez urazów jeszcze zanim ratownicy dotarli na lawinisko.
Druga z zasypanych osób została znaleziona przez psa lawinowego po ok. dwóch godzinach od zejścia lawiny. Turysta pomimo zaawansowanych zabiegów medycznych niestety zmarł w szpitalu w Krakowie.
W wyprawę zaangażowanych było 40 ratowników TOPR!!!
Opisując to tragiczne zdarzenie chcielibyśmy podzielić się następującymi wnioskami.
1. Turyści, którzy tego dnia podchodzili w rejonie Przełęczy Kondrackiej zlekceważyli elementarne zasady związane z planowaniem i wyborem trasy podejścia! Nawet pomimo zwracania uwagi niektórym z nich, przez ratownika który akurat przebywał w rejonie schroniska na Polanie Kondratowej!
2. Jesteśmy absolutnie oburzeni faktem, że przypadkowi świadkowie zdarzenia przeszkadzali ratownikom w poszukiwaniach nagrywając telefonami oraz stwarzali realne zagrożenie zejścia lawiny wtórnej na pracujących ratowników schodząc z Przełęczy Kondrackiej w momencie prowadzenia działań ratunkowych.
3. Niektóre z tych osób podzieliły się nagraniami w mediach społecznościowych, stwarzając u potencjalnych odbiorców złudne wrażenie doświadczenia górskiego! Prosimy nie naśladować tych zachowań”

➡️ Zdjęcie osób podchodzących feralnego dnia na Giewont, tuż przed zejściem lawiny. Widać tu stłoczenie grupki.

➡️ Post z opisem wycieczki